Większość ludzi uważa osiąganie wybitnych rzeczy za wybujałą fantazję czy nierealne marzenia. Trudno uwierzyć w siebie, gdy nikt w naszym najbliższym otoczeniu nie odniósł spektakularnego sukcesu. To prawda. Mało kto miał to szczęście, by otaczać się ludźmi sukcesu w biznesie, życiu prywatnym czy duchowym. Dlatego tak mało ludzi wierzy w siebie i w swoje możliwości.

Wyobraź sobie, że byłbyś wychowywany przez milionerów. Każdego dnia budziłbyś się w pięknym domu. W garażu stałoby kilka samochodów najwyższej klasy. Cztery razy w roku odwiedzałbyś ze swoimi rodzicami najpiękniejsze miejsca na świecie. Czy uważałbyś za możliwe bycie milionerem? Tak. Wiedziałbyś, że to możliwe. Gdyby Twoimi rodzicami byli najlepsi sportowcy, rozumiałbyś, że bycie najlepszym w tej czy innej dziedzinie jest realne. Uważałbyś to nie tyle za możliwe, co za normalne. Otaczając się na co dzień ludźmi osiągającymi sukcesy, trzeba być szalonym, aby nie wierzyć w swoje możliwości.

Nigdy nie zapomnę pewnej sytuacji, która rozbawiła mnie niemal do łez. Jadąc samochodem, słuchałem popularnego radia. „Wybiło południe, czas na wiadomości lokalne”. Reporter, chodząc po ulicach Katowic, zadawał przechodniom pytanie Ile chciałbyś/chciałabyś zarabiać? Pierwsze, co sobie pomyślałem, to że fajnie by było, gdybym miał tak z pięćdziesiąt, no, góra dwieście tysięcy złotych na miesiąc… To, jakie odpowiedzi usłyszałem od kilkunastu przypadkowych osób, było tragikomiczne. Dwa, dwa i pół tysiąca… Po chwili mistrzyni: Mi by wystarczyło tysiąc siedemset. Najwyższa kwota, jaką usłyszałem, to trzy tysiące pięćset złotych na rękę. Śmiałem się, jednocześnie łapiąc się za głowę z niedowierzaniem. Dlaczego ci ludzie mają tak małe aspiracje? Przecież pytanie Ile chciałbyś zarabiać? sugeruje dowolną kwotę… Teraz może się w Tobie odezwać głos mówiący Ale realia są takie, że ciężko więcej zarobić. Z takim myśleniem i podejściem zapewne tak.

„Jesteśmy odzwierciedleniem pięciu osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. To one nas motywują, doradzają, krytykują. Przyjrzyj się, z kim Ty przestajesz.”

– Nancy Drew

W przypadku gdy otaczający nas ludzie nie zarabiają dużych pieniędzy, rodzice są ubodzy lub przeciętnie zarabiają, ciężko o niezachwianą wiarę pt. Wszystko jest możliwe! Będę milionerem! To mało prawdopodobne. Tym bardziej gdy słyszy się dookoła, że Kasi, Stasi, Bartkowi czy Łukaszowi nie wyszedł interes i zbankrutowali. System jest zły, prawo chore, wszędzie tylko złodzieje…

Nieświadomi ludzie przesiąkają myśleniem przeciętniaków, którzy nic nie osiągneli. Dlatego często nie wierzą w swoje możliwości, brak im pewności siebie i – co najgorsze – nie podejmują działania, które jest kluczem do sukcesu. Osoby, którymi otaczamy się na co dzień, determinują nasze wierzenia. Zależnie od tego, czy otaczasz się przeciętniakami, czy ludźmi sukcesu, takie rzeczy będziesz uważał za możliwe lub niemożliwe.

Brak wiary w sukces -> negatywne poczucie emocjonalne -> brak działania -> negatywny nawyk -> przeciętna osobowość ->  małe prawdopodobieństwo sukcesu

Wiara w sukces -> pozytywne emocje -> podjęcie działania -> pozytywny nawyk -> duże prawdopodobieństwo sukcesu

Z wiarą w swoje możliwości jest o tyle ciekawie, że cokolwiek pomyślimy, zawsze będziemy mieli rację. Jak pomyślisz, że dasz radę i uwierzysz w to – będziesz miał siłę do działania i sporą szansę na sukces. Myśląc, że Cie się nie uda – nie podejmujesz działania, a w związku z tym nie dasz sobie nawet szansy na sukces. I w taki prosty sposób wierzenia determinują osiągnięcia. Nie wierząc w siebie, nie działamy. W jaki sposób masz osiągnąć sukces, skoro nie wierzysz w siebie i w związku z tym nie podejmujesz działania? Przez brak wiary w swoje możliwości miliardy osób na świecie zakopało marzenia. Razem z marzeniami uśmiercili radość i magię życia. Zabili swoją duszę, a sami stali się zrobotyzowanymi zombie – praca, dom, telewizja, sen, praca…

„Istnieje tyle sposobów na samodzielne dojście do miliona, że jest to prawie niemożliwe, by nie osiągnąć tego celu, jeśli myślisz o nim naprawdę poważnie.”

– Brian Tracy

Sam wiarę w swoje możliwości opieram na logice. Skoro ludzie zamożni istnieją, to znaczy, że się da. Mój tata z zera stał się milionerem, później co prawda zbankrutował, ale to już inna historia. Mam kilkunastu znajomych, których rodzicom też „udało się” osiągnąć niesamowite rezultaty. Nawet kilka bliskich mi osób osiągnęło sukces, na pozór niewyobrażalny jak na dwudziestoparolatków. Skoro oni osiągnęli, dlaczego i mi miałoby się nie udać? Ci, którzy narzekają, widzą tylko przeszkody zamiast możliwości. Boją się zaryzykować i – przede wszystkim – nie działają. Jak mają zarabiać miliony, skoro w to nie wierzą? Proste. Możliwość stworzenia unikatowego biznesu czy zarabiania dużych pieniędzy to nie kwestia wiary, tylko zrozumienia i logicznego myślenia.

Ważne, by jasno sobie uświadomić, że wszystko wokół stworzyli ludzie. Internet, telefony, samochody, samoloty, satelity i tysiące innych wynalazków są dziełem tych, którzy są normalnymi ludźmi. Nie posiadają żadnej supermocy. Zanim powstał jakikolwiek wynalazek, każdy z twórców popełniał setki, a nawet tysiące błędów. Przy tylu podejściach do stworzenia na przykład silnika spalinowego – wierz mi, że nawet największemu laikowi by się udało. Tworzenie innowacyjnych produktów, firm czy wynalazków jest możliwe. Skoro tylu setkom tysięcy „zwykłych” ludzi się udało, dlaczego Tobie nie miałoby się udać? Gdy uświadomisz sobie, że znacznie mniej inteligentni ludzie od Ciebie odnieśli niesamowite sukcesy, zrozumiesz, że osiąganie wybitnych rzeczy to kwestia wyboru, a nie jakiś przypadek.

By osiągać rzeczy niemożliwe, musisz zobaczyć niewidzialne. Uwierzenie w siebie i swoje możliwości jest kluczowe. To marzenie o lataniu wzniosło nas w powietrze. Silna wola rozwijania coraz większych prędkości stworzyła bardzo szybkie samochody. Pragnienie zmiany świata stworzyło internet. Kiedyś nie było tych rzeczy i ktoś musiał być wystarczająco szalony, by uwierzyć, że faktycznie jest w stanie to osiągnąć. Skoro inni zrealizowali tak abstrakcyjne marzenia jak budowa potężnych budowli, maszyn czy pojazdów – czy nie jest możliwe, żebyś zarabiał dowolnie wybraną ilość pieniędzy, rozwijając się w swoich pasjach? Skoro inni potrafią, to Ty również.

„Podstawowa w dzisiejszych czasach zasada głosi: aby zarabiać więcej, trzeba się więcej nauczyć. Posiadany stan wiedzy determinuje obecne zarobki. Jeśli pragniesz zarabiać więcej w przyszłości, będziesz musiał opanować nową wiedzę i nowe umiejętności.”

– Brian Tracy

Osobiście uświadomiłem to sobie, czytając biografie oraz oglądając wykłady i wystąpienia wybitnych osobowości w serwisach internetowych Youtube czy TED.com. To, ile osób osiągnęło fenomenalne rezultaty, po prostu nie mieści się w głowie.

 

Miliony ludzi na świecie zarabiają ogromne pieniądze mimo, iż wcześniej wydostały się z problemów, biedy, depresji. Jedyną osobą odpowiedzialną za stan ducha czy swoich finansów jesteś Ty sam. Uświadomienie sobie tego faktu jest niebywale ważne.

W teorii wszystko wydaje się proste, jednak problem większości ludzi polega na braku wiedzy czy świadomości, że chociażby stworzenie szczęśliwej rodziny, dochodowy biznes czy realizowanie się w pasjach – może się udać. Brakuje im dowodów innych osób – tych, które osiągnęły sukces. Nie uczą w szkołach czy uczelniach wyższych historii sukcesu Steve’a Jobsa, Michaela Jacksona, Alberta Einsteina czy kogokolwiek innego. Dlatego skąd ludzie mają wiedzieć, że nie wolno przestawać wierzyć w swoje możliwości? Zdobywając wiedzę, studiując historie ludzi sukcesu nietrudno zrozumieć, że skoro zwykli ludzie osiągnęli niewyobrażalne sukcesy finansowe, technologiczne, matematyczne czy jakiekolwiek inne – wszystko da się zrobić. A już tym bardziej zarabiać dziesięć czy sto tysięcy dolarów miesięcznie.

Pamiętaj, że od twoich subiektywnych ocen będzie zależała Twoja motywacja, pracowitość, podjęte działania. A przede wszystkim – pewność siebie.

Nieraz spotkałem się z określeniem Bądź realistą. Co to właściwie znaczy? Gdy zapytam milionera, czy mam szansę zarobić milion dolarów, odpowie, że tak. Pytając osobę ubogą, usłyszę Baju, baju. Co zatem znaczy: być realistą? To umowne. I należy to zrozumieć. Moje realia są napędzane doświadczeniami najwybitniejszych, a nie przeciętnych ludzi.

Zauważyłem, że gdy stawiam sobie mało ambitne cele, zwyczajnie nie chce mi się ich realizować. Po prostu. Brak mi wtedy weny, nie czuję kompletnie nic. To pułapka, w którą wpada wielu ludzi. Stawiają sobie mało ambitne cele, z powodu których nikomu by się nie chciało przełamywać, walczyć, a już tym bardziej zarywać nocy. Mało ambitny cel prowokuje średnią motywację, średnią pewność siebie, średnią pracowitość, a co za tym idzie – mizerny efekt.

Moim małym sekretem jest tworzenie wizji tak abstrakcyjnych, jak to tylko możliwe. Zrozumiałem, że tylko najambitniejsze cele wywołują we mnie emocje. Tylko dla najwyższych celów jestem w stanie ciężko pracować, mało tego – sprawia mi to wielką radość. W innym wypadku nigdy nie byłbym tak efektywny. Dlatego zawsze gdy powstaje w mojej głowie jakiś pomysł czy wizja, „podkręcam” ją świadomie. Podkręcam moją wyobraźnię. To dzięki wybujałej fantazji prowokuję siebie do dawania wciąż więcej i więcej.

Fragment książki „Wybitność to kwestia wyboru”
Książka do nabycia na stronie www.obsesjadoskonalosci.com

Zobacz więcej inspiracji na kanale YouTube „Szkoła Obsesji Doskonałości”

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.