Całe życie słyszałem, że aby osiągnąć coś fenomenalnego, trzeba odkryć swoją pasję, a następnie poświęcić się jej całkowicie. Poświęcić życie jednej rzeczy i doprowadzić ją do mistrzostwa. Gdy byłem wyczynowym tenisistą, sprawa była prosta, chciałem zostać zawodowcem. Grać na najlepszych kortach, ramię w ramię z gwiazdami tenisa. Gdy porzuciłem moją pierwszą miłość, zderzyłem się z rzeczywistością. Nie wiedziałem do końca, kim chciałbym być i co chciałbym osiągnąć.

Kończąc tenisową przygodę, musiałem zdecydować, kim chcę być. Gdy zmarł mój mentor, doktor Jerzy Wielkoszyński, postanowiłem  kontynuować jego misję. Naturalną koleją rzeczy, bo najlepiej to właśnie potrafiłem. Na niczym innym nie znałem się tak dobrze jak na trenowaniu tenisa i przygotowaniu motorycznym sportowców. Zostałem więc trenerem.

Po kilku latach rzucania piłek z koszyka i treningów personalnych na siłowni czułem, że coś jest nie tak. Nie chciałem, by całe moje życie tak wyglądało. Nie czułem się szczęśliwy, a już na pewno nie byłem spełniony. Wiedziałem, że aby osiągnąć coś niesamowitego, będę musiał postawić albo na tenis, albo na przygotowanie motoryczne zawodników. Jednak nie potrafiłem wybrać. Gryzło mnie to, bo wiedziałem, że poświęcając czas na oba te zawody, nigdy nie stanę się mistrzem w żadnym z nich. Ambicja osiągnięcia czegoś niesamowitego nie pozwalała mi czasem zasnąć. Chodziłem po całym pokoju, zastanawiając się, co wybrać. Nie wiedziałem.

W pewnym momencie wpadłem na pomysł, by stać się trenerem mentalnym. Z początku bałem się, że zostanę wyśmiany przez znajomych. Nigdy nie zapomnę, jak się wahałem. Kilka dni zajęło mi podjęcie decyzji, która z czasem okazała się najlepszą w życiu. Powiedziałem sobie: Żyjesz dla siebie czy dla innych? Będziesz robił to, co kochasz, czy to, co inni uważają za słuszne dla ciebie? Po dłuższej wewnętrznej rozmowie doszedłem do wniosku, by iść za głosem serca. Mianowałem się trenerem mentalnym.

Gdy zacząłem pomagać innym rozwiązywać problemy osobiste, zawodowe czy sportowe, czułem spełnienie. Pomaganie innym ludziom sprawia mi radość tak dużą, że aż trudną do opisania słowami. To jakby poczucie dumy przemieszane z poczuciem spełnienia. Piękne uczucie. Moja nowa pasja spowodowała jednak jeszcze większy zamęt niż do tej pory. Musisz coś wybrać. Tenis, motoryka albo kwestie mentalne… A lubisz wszystko po trochu. Hmm… Nie mam pojęcia, co wybrać, a wiem, że muszę. Nie da się stać wybitnym, jeżeli robi się kilka rzeczy na pół gwizdka. Nosiłem to w sobie bardzo długo. Zamiatałem problem pod dywan, lecz wiedziałem, że w końcu wyjdzie na wierzch. Czułem, że poniosę konsekwencje odwlekania decyzji. Wiele lat błądziłem z przekonaniem, że muszę wybrać. Ciążyło mi to na sercu.

W międzyczasie napisałem NiemożliweObsesję doskonałości, byłem na Roland Garros w roli trenera mojego przyjaciela, Mateusza Kowalczyka, wykładałem na uczelni wyższej, byłem redaktorem sportowego czasopisma. Wreszcie stworzyłem swój największy projekt, Football Training Center – profesjonalne przygotowanie motoryczne i mentalne piłkarzy. W tym zapętleniu musiałem w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie: Chcesz być trenerem tenisa, motoryki, mentalnym, mówcą motywacyjnym, autorem książek czy redaktorem? Zdecyduj się wreszcie… Z każdym nowym zrealizowanym marzeniem mój dylemat się zwiększał. Miałem coraz większe wątpliwości. Czułem, że coś robię nie tak… Z podobnym problemem jak mój boryka się wiele osób. Nie każdy potrafi wybrać jedną rzecz.

Pewnej nocy przed zaśnięciem oglądałem jak zawsze wykłady na www.ted.com. Natrafiłem na wspaniały wykład Emilie Wapnick, w którym mówiła właśnie o moim problemie. Słuchałem z ogromnym zaciekawieniem. Te dwanaście minut rozwiało wątpliwości. Moją przypadłość nazwała multipotencjałem. Charakteryzuje się on tym, że gdy zaczynamy rozwijać nową działalność czy zdobywać nowe umiejętności, choćby gry na gitarze, równie szybko jak stajemy się podekscytowani nowym wyzwaniem, zaczyna nas to nudzić. I tak właśnie było w moim przypadku. Gdy opanowywałem coś na bardzo wysokim poziomie i przestawałem czuć w tym wyzwanie, traciłem zainteresowanie. Za to szybko potrafiłem znaleźć sobie nowe zajęcie. I tak w kółko. Myślałem, że coś ze mną jest nie tak, a okazało się, że wręcz przeciwnie.

Wapnick opisała trzy najważniejsze zdolności ludzi z multipotencjałem. Pierwszy talent to umiejętność szybkiej nauki. W końcu tyle razy zaczynałem od początku, że stałem się w tym całkiem dobry. Na przestrzeni paru lat poświęciłem się nauce tenisa, przygotowania motorycznego, psychologii, duchowości, marketingu, sprzedaży, biznesu, sukcesu, kończąc na pisaniu książek. Cały czas wynajduję sobie nowe misje bojowe, osiągam w nich wysoki poziom, a następnie przeskakuję na inny kwiatek.

Druga zdolność to elastyczność. Wapnick powołując się na pewne badania stwierdziła, że elastyczność, umiejętność adaptacji do nowych wyzwań i celów to najważniejsza umiejętność XXI wieku. Stało się tak, ponieważ rynek pracy zmienia się szybko jak nigdy wcześniej. Zdolności do szybkiej nauki nowych umiejętności i adaptacji do nowych warunków są najbardziej pożądanymi przez pracodawców cechami.

Trzecia i najważniejsza rzecz, jaką sobie uświadomiłem, to synergia wszystkich umiejętności, które zdołałem posiąść. Gdyby nie moje doświadczenie w roli profesjonalnego tenisisty, wiedza o przygotowaniu motorycznym zaczerpnięta od mojego mentora oraz wartości wyniesione z szeroko rozumianego rozwoju osobistego – nie powstałyby książki Niemożliwe i Obsesja doskonałości. Gdybym nie napisał Obsesji, nie stworzyłbym projektu Football Training Center. Po obejrzeniu dwunastominutowego filmu na ted.com wszystko stało się dla mnie jasne. Dziś, gdy znajduję inspirację w nowym źródle, bez zastanowienia eksploruję nowe tereny. Kiedyś byłem przygaszony, wydawało mi się, że coś robię źle, że ze mną jest coś nie tak. Gdy dotarło do mnie, że jest inaczej, złapałem wiatr w żagle. Chcę uczyć się nowych rzeczy, ponieważ to lubię i kocham.

Pragnę, abyś zrozumiał, jak ogromną wartość ma zdobywanie nowych umiejętności, czyli nauka. Zobaczyłem krótki film i rozwiązałem swój niemały problem. Zdobyłem nową umiejętność. A wszystko w dwanaście minut. Niesamowity jest fakt, że rozpoznanie tej jakże prostej i oczywistej kwestii zajęło Emilie Wapnick wiele lat. Dzieląc się swoimi spostrzeżeniami z całym światem, oddała za darmo swoje wieloletnie doświadczenia. Sprawiła, że mogę rozwijać się szybciej niż kiedykolwiek. A wszystko to za sprawą niespełna kilkunastu minut przed zaśnięciem.

Jeżeli borykasz się z podobnym problemem jak ja i Emilie Wapnick, to wiedz, że wszystko z Tobą jest w porządku. Z połączenia Twoich pasji może powstać coś wyjątkowego i niesamowitego. Rozwijaj się wielowymiarowo, dołącz do grona ludzi z multipotencjałem. Rozwijaj się wszechstronnie, łącz pasje, osiągaj niemożliwe.

Fragment książki „Wybitność to kwestia wyboru”
Książka do nabycia na stronie www.obsesjadoskonalosci.com

Inspirujące nagranie Emilie Wapnick

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.