Jako sportowiec wyczynowy, powinieneś wiedzieć dokąd zmierzasz, co jest twoim celem czy marzeniem. Na podstawie wytyczonego celu dużo łatwiej ułożyć plan treningu, z jednego prostego powodu – inaczej się trenuje, gdy twoim celem jest bycie mistrzem regionu, kraju, kontynentu, świata, a jeszcze inaczej w przypadku, gdy celem jest zapisanie się w kronikach sportu jako najwybitniejszy zawodnik w historii. Przytoczę wypowiedź zawodnika grającego w piłkę nożną, Cristiano Ronaldo, który powiedział kilka słów po odebraniu drugiej w jego karierze nagrody dla najlepszego piłkarza roku:

„To wielkie osiągnięcie, ale ja wcale nie chciałem być pierwszym Portugalczykiem, który zdobył dwie złote piłki. Walczę o miejsce w historii światowej, a nie portugalskiej. Myślę, że wywalczyłem to miejsce, nawet gdybym nie otrzymał tej nagrody. Moim celem jest stworzenie pięknej strony w historii światowego footballu, jako jeden z najlepszych piłkarzy wszech czasów. To jest mój cel. Do tego dążę.”
– Cristiano Ronaldo

U większości nieświadomych sportowców i ich rodziców, początki kariery wyglądają bardzo podobnie. Rodzice wysyłają swoje pociechy na dodatkowe pozaszkolne zajęcia ruchowe. Dobrze, żeby dziecko się poruszało, skoro połowę dnia siedzi w szkolnej ławce, a drugą najchętniej przesiedziałoby przed komputerem. I tak z niewinnej decyzji, bardzo często rodzi się w dzieciach pasja do uprawiania sportu. Na początku trenowałeś pewnie rzadko, bo maksymalnie trzy razy w tygodniu. W pewnym momencie trener zaproponował udział w zawodach. Odniosłeś mniejszy lub większy sukces w regionie. Twoi rodzice „złapali bakcyla”. Zaczęli się interesować coraz bardziej. Dowiedzieli się, że turnieje są często rozgrywane na terenie całego kraju. Zacząłeś częściej trenować. Trener zauważył, że masz talent i warto by spróbować trenować bardziej profesjonalnie. Chodzisz dalej do szkoły i starasz się połączyć naukę ze sportem. Rodzice, są bardzo zadowoleni z faktu, że trenujesz i poświęcasz się swojej pasji, ale nie wiążą twojej przyszłości ze sportem zawodowym, bo są realistami i wiedzą, że nie jest to prosta i łatwa droga. Dlatego główny nacisk kładą – na szkołę.

Masz już kilkanaście lat. Okazuje się, że jesteś całkiem niezły i warto zastanowić się, czy nie rozpocząć prawdziwie profesjonalnych treningów. Rodzice przymykają oczy i pozwalają Ci realizować pasję, jednocześnie wiedząc, że i tak twoja przyszłość jest z góry ustalona. Masz skończyć studia, żeby mieć zapewnioną przyszłość, bo przecież jakiś papierek trzeba mieć.
Stałeś się pełnoletni. Masz za sobą sporo sukcesów w swojej ukochanej dyscyplinie i ciężko Ci wyobrazić sobie życie bez sportu. Z drugiej strony, rodzice mają rację, bo co, jak Ci się nie uda? Co się stanie, jak będziesz miał poważną kontuzję? Rodzice i ludzie, którzy Cię otaczają, zasiewają w twojej podświadomości niepewność. Nie wiesz co być chciał tak naprawdę robić w przyszłości, bo nigdy nie zadałeś sobie tego pytania. Nie trenujesz ze wszystkich sił, bo coś głęboko w Tobie pyta, czy aby na pewno, to ma sens?
Zaczynasz coraz bardziej korzystać z życia. Coraz częściej wychodzisz poszaleć z przyjaciółmi. Dalej odnosisz mniejsze lub większe sukcesy. Twoja motywacja jest coraz mniejsza, bo jest tyle fajnych rzeczy i ludzi dookoła. Zaczynasz koncentrować się na przyjemnościach, jakie niesie ze sobą bycie pełnoletnim. W pewnym momencie budzisz się i musisz zdecydować, co dalej z twoim życiem – sport czy studia? Ale to pytanie postawiłeś kilkanaście lat za późno i wybierasz bezpieczną drogę – studia. Po kilku latach kończysz studia i dalej nie wiesz, co chcesz robić w swoim życiu, bo nic nie sprawia Ci takiej przyjemności, jaką dawał sport. I tak kończy się przygoda ze sportem dla zdecydowanej większości nieświadomych sportowców. Nieświadomych faktu, że jeśli czegoś bardzo pragniesz, to jesteś w stanie to osiągnąć.

Czy jest możliwe, żebyś był wybitnym sportowcem? 

Oczywiście, że tak. Prawie każdy młody człowiek sprawny fizycznie może stać się zawodowcem. Niestety, większość ludzi nie wierzy w siebie. Mam tu na myśli rodziców, którzy wątpią, że to właśnie ich dziecko będzie tym, któremu akurat się uda. Przecież jest tylu sportowców na całym świecie… A jeżeli widzą twój talent, to myślą głośno – a co jak przytrafi się poważna kontuzja? Tak tworzą się „realiści” i pesymiści. Nie spróbowali, ale wiedzą, że się nie uda. Wysyłają własne dzieci do szkoły nie wiedząc, że to właśnie oni są głównymi nauczycielami. Nieświadomie zabijają wyobraźnię i pewność siebie u swoich dzieci, robiąc im przy tym nieodwracalną krzywdę na całe życie. Żadna szkoła na świecie nie wypleni zasianego za młodu braku wiary w siebie i nie wypełni braku pragnienia spełniania marzeń.

To, co dla jednych jest możliwe, nie musi być takie dla drugich. 

Jeżeli zapytasz sportowców, którym się nie udało, dlaczego tak się stało, zwalą winę na wszystkie możliwe okoliczności zewnętrze, tylko nie na siebie samych. Będą opowiadali o wyrzeczeniach i małej szansie na przebicie się. Jeżeli zapytasz się najlepszych sportowców świata ze wszystkich dyscyplin, czy jest możliwe żeby być jednym z najlepszych na świcie – wszyscy odpowiedzą, że tak. Pod warunkiem że będziesz mądrze i ciężko pracował.

Większość młodych sportowców nie przebywa na co dzień z zawodnikami, którzy odnoszą międzynarodowe sukcesy.
Oglądają ich tylko w telewizji. Wydaje się im, że są oni inni, nierealni i jak supermeni. A to normalni ludzie, którzy po prostu mocniej wierzyli, ciężej i mądrzej pracowali od innych. To wszystko. To cały sekret. Gdybyś na co dzień przebywał z najlepszymi sportowcami w twojej dziedzinie, to wierz mi, że nie nabawiłbyś się kompleksów. Za to miałbyś nieprawdopodobną motywację do ciężkiej pracy. Bo wiedziałbyś, że oni są normalnymi ludźmi z jedną, drobną różnicą, która istnieje w ich umysłach. Są napędzani czymś niewidzialnym, czymś, co pozwala im przetrwać ciężkie dni i tygodnie treningów.

Wizja napędzana wiarą. Motywacja napędzana wizją. Codzienna ciężka praca napędzana motywacją. Wola bycia najlepszym napędzana obsesją doskonałości. 

To, co odróżnia wybitnych sportowców od przeciętnych, to pragnienie. Wewnętrzna siła napędowa. Nie talent, nie technika, nie warunki sprzyjające, tylko serce. 

Bez tego wewnętrznego poczucia, by wznieść się na szczyt swoich możliwości, że mogą znacznie więcej, niż mówią o nich obcy ludzie, znajomi, trenerzy, a nawet rodzice. Na przekór przeciwnościom i całemu światu, który w nich wątpi, udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale przede wszystkim udowadniają to samym sobie. W pewnym momencie uzależniają się od tego poczucia i już zawsze interesuje ich tylko szczyt. Ograniczenia i trudności traktują jak wyzwanie, a nie powód do ucieczki. Zrozumieli, że marzenia są sensem życia. Bo jaki sens miało by życie, gdyby nie świadome tworzenie i spełnianie marzeń?
W każdym z nas drzemie ogromny potencjał, który jest ograniczany wysokimi murami wątpliwości.
Boimy się mówić głośno, że chcemy być najlepsi na świecie, żeby nas nie wyśmiano. Tłumimy w sobie to uczucie do czasu, gdy natrafimy na odpowiednich ludzi, którzy wskażą nam drogę lub sami zrozumiemy, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do wykonania. Ogromnym problemem wielu zawodników jest niejasno sprecyzowany cel lub nawet jego brak. Skąd masz wziąć siłę na walkę z przeciwnościami, ciągłym motywowaniem siebie do ciężkich treningów, skoro nie wiesz, po co to tak naprawdę robisz?

– Po co wstajesz rano z łóżka?
– Jaki jest sens twojego życia?
– Co chciałbyś osiągnąć?
– Dlaczego trenujesz?

Postawienie sobie celu jest podstawą. Jednak nie może to być zwykłe powiedzenie sobie w myślach: „Chciałbym być numerem jeden na świecie”. To nie wystarczy. Niezbędna jest dokładna wizja i niezachwiana w nią wiara. Jeżeli chciałbyś być najlepszym zawodnikiem, to wyobraź sobie, jakie to uczycie – już nim być. Poczuj się tak tu i teraz. Wyobrażaj sobie stadiony, na których grałbyś. Skup się i postaraj usłyszeć tłum skandujący twoje imię. Stwórz swój własny obraz, bo każdy z nas ma inne marzenia. Czy taka wizja nie jest warta późniejszej ciężkiej pracy i żelaznej determinacji?

Roger Federer jako kilkulatek powiedział, że chce być numerem jeden na świecie w tenisie ziemnym. Polski skoczek Kamil Stoch w wieku 12 lat powiedział i to nawet przed kamerami, że chce olimpijskiego złota, co udało mu się zrealizować kilkanaście lat później. Również Arnold Schwarzenegger jako nastolatek miał marzenie, by stać się najlepiej umięśnionym człowiekiem świata i wygrać Mr. Universe w USA. Takich przykładów jest mnóstwo.
Słyszałem niejednokrotnie, żeby zakładać sobie realne cele. Ale przepraszam bardzo, kto ma decydować, czy twoje marzenie jest realne lub nie? Mali ludzie mają małe marzenia i je spełniają. Wielcy próbują sięgnąć niemożliwego, nie obawiając się konsekwencji.

„Nie obawiaj się porażki – to nie porażka, ale mało ambitny cel jest błędem.
W wielkiej próbie honorowo jest nawet polec.”
– Bruce Lee

Wielu zawodnikom, zanim podejmą działanie i poświęcą się w pełni swojemu marzeniu, towarzyszą często negatywne myśli typu „a co będzie, jak mi się nie uda”. Jak Ci się jakimś cudem nie uda, to będziesz miał ogromne poczucie dumy, że nie stchórzyłeś i spróbowałeś, by dać sobie szansę. Nie ma nic gorszego w życiu osobistym i sportowym każdego człowieka, od niepodjęcia wyzwania. Wyzwania, by spełnić własne marzenia. Zawsze wieszaj sobie poprzeczkę tak wysoko, jak to tylko możliwe. Z prostego powodu – będziesz zmuszony być dużo bardziej efektywny. Bo przecież nie wystarczy wtedy, że będziesz się starał na treningu. Będziesz musiał oddać swoje serce, pot i łzy, żeby osiągnąć tak wielkie marzenie. Czas masz ograniczony, dlaczego więc nie wykorzystać go w stu procentach? Trening i tak się odbędzie. Poświęcając się maksymalnie będziesz po stokroć bardziej efektywny! Za tym pójdą wyniki. Będziesz trochę szybszy, silniejszy i lepszy technicznie, niż byłeś wcześniej. W ten sposób człowiek wspina się po drabinie marzeń. Wiedz, że im wyższa drabina, tym lepszy widok z góry. Uwierz, walcz, zwyciężaj!

Fragment książki: Obsesja doskonałości. Zostań legendą sportu.
Kup książkę w sklepie FTC: www.ftc.com.pl/obsesja-doskonalosci,1,2


O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.