Każdy rodzaj sportu niesie ze sobą bogaty skarbiec wartości. Ćwiczenie uwagi, kształcenie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierności obowiązkom – to wszystko należy do cnót sportowca.  

— Jan Paweł II

Sport to coś znacznie więcej niż rywalizacja i wola zwyciężania. Wielu rodziców bagatelizuje jego potencjał, tłamsząc go klasyczną edukacją w państwowych szkołach. Uważają, że sport jest ważny w rozwoju dziecka, lecz nie najważniejszy. Na pierwszym miejscu stawiają wkuwanie na pamięć szkolnego materiału. Zmuszają swoje pociechy, by uczyły się rzeczy, których nie lubią, a nawet nienawidzą. Rodzicom wydaje się, że postępują właściwie, a nie zdają sobie sprawy, że zabijają w dziecku pasje i miłość nie tyle do sportu, co w ogóle – do życia.

— Proszę mi powiedzieć, ile musiałby trenować mój syn, by mieć szansę konkurować z najlepszymi piłkarzami na świecie?

— Czy pamięta Pan, ile syn trenował w wakacje na obozie sportowym?

— Tak, cztery, a czasem nawet sześć godzin dziennie.

— I to jest właśnie minimum, jeżeli chce Pan, by syn miał szansę na zawodowstwo.

— Ale co ze szkołą? Wakacje są tylko dwa miesiące w roku…

— Wyczynowi sportowcy mają indywidualny tok nauczania. Przygotowują się w domu do sprawdzianów narzucanych przez oświatę, przychodzą do szkoły kilka razy w roku, żeby zdać egzaminy – i tyle. Więcej nie muszą uczęszczać. Tak to wygląda u wyczynowych sportowców już od najmłodszych lat.

— Jak to można nie chodzić do szkoły?! Nie potrafię sobie tego wyobrazić! Przecież co będzie, jeśli synowi nie powiedzie się w sporcie? Odniesie kontuzję lub zwyczajnie, nie osiągnie sukcesu? Będzie nikim…

— Niech się Pan teraz chwilę zastanowi, zanim odpowie na moje pytanie: proszę wymienić pięć umiejętności, które wyniósł Pan ze szkoły i przydały się w życiu codziennym albo w pracy?

— Nie ma takich.

— Więc teraz proszę wyobrazić sobie, że pańskie dziecko ma szansę od najmłodszych lat rozwijać się w tym, co kocha. Będzie musiało  stać się mistrzem psychologii sportu, dietetyki, przygotowania motorycznego, taktyki oraz techniki charakterystycznej dla uprawianej dziedziny sportu. Zakładając, że nie wyjdzie pańskiemu synowi, zakończy swoją karierę jako ekspert w kilku dziedzinach.

— A co będzie, jeśli znudzi mu się sport? I zwyczajnie nie będzie chciał być nawet trenerem?

— Zdobyte umiejętności samodoskonalenia i psychologii sportu otworzą mu się drzwi do osiągania dowolnie wybranych celów. Sport przygotuje go do wyznaczania i realizacji ambitnych celów, samokontroli emocji, kontrolowania motywacji, systematyczności, determinacji, samodzielności, kreatywności i rywalizowania w dzisiejszym świecie. Tradycyjna szkoła nie uczy takich umiejętności. Tak jak i Pana nie nauczyła. Nie uczymy się w szkole, jak osiągać sukces, jak kontrolować emocje, nie inspiruje się tam młodzieży, biorąc za przykład osiągnięcia wybitnych ludzi, takich jak Steve Jobs albo Roger Federer. Niech Pan nie myśli, że edukacja dziecka się skończy. Wręcz przeciwnie. Dopiero się zacznie. Będzie musiało czytać biografie wybitnych sportowców i ludzi sukcesu. Spisywać ich wspólne cechy i wyprowadzać z tego wnioski. Oglądać materiały inspirujące, motywujące i edukujące w internecie. Jego edukacja dopiero się zacznie!

— O rany, nigdy tak na to nie patrzyłem. Ale faktycznie, szkoła uczy samych niepraktycznych rzeczy, które nie przygotowują nas do dorosłego życia. Z czasów szkolnych pamiętam tylko głupoty, jakie robiliśmy z kolegami. Wiedzę praktyczną nabyłem dopiero po ukończeniu studiów, w pracy. Musiałem uczyć się wszystkiego od nowa i w dodatku na własnych błędach. Ech… Jak mam się zabrać za zorganizowanie tego „indywidualnego toku nauczania”?

Większość rodziców bez zastanowienia powiela błędy swoich opiekunów.

Wysyłają swoje dzieci do szkoły, każą im przynosić dobre oceny, uczyć się po nocach i odrabiać zadania domowe. Zapomnieli, jak sami tego nienawidzili. Nie pamiętają tego. Za to w ich podświadomości zaprogramowało się, że do szkoły trzeba chodzić, bo jakiś papierek trzeba mieć. To, że nic z tego nie wynika i większością takich dyplomów można podetrzeć sobie cztery litery – zapominają. A wystarczy się tylko chwilę zastanowić: czy warto poświęcić 21675 godzin z życia, by ukończyć studia wyższe? To ponad dziewięćset dwudziestoczterogodzinnych dób! Tyle czasu uczymy się w szkole, opuszczamy ją w wieku dwudziestu czterech lat. Czy nabyte umiejętności pozostają w zdrowej proporcji do poświęconego na to czasu? Oczywiście, że nie.

Sam z czasów szkolnych nic nie pamiętam. A w szczególności z przedmiotów, których nie lubiłem. Wygląda to podobnie u większości ludzi. Nie ma takiej możliwości, by nasz umysł zapamiętywał rzeczy, które nas nie interesują. To niemożliwe. Dlatego zmuszanie polonistów do nauki chemii, fizyków do muzyki czy sportowców do matematyki jest szaleństwem. Tak czy siak. Nawet jak uczeń wyryje na pamięć formułkę lub jakiś wzór, to tydzień później już nie będzie go pamiętał. A już na pewno zapomni go, kończąc studia wyższe.

Edukacja w szkole powinna skupiać się na indywidualnych zdolnościach i ich rozwijaniu, a nie na ogólnej wiedzy, która jest niepraktyczna.

Pierwsze lata w szkole powinny być ogólne – tak, zgadzam się. Ale tylko po to, by jak najszybciej wychwycić u młodzieży talent. Jeżeli ktoś ładnie śpiewa, powinien mieć więcej lekcji muzyki. Tym bardziej jeżeli to jego pasja i miłość. Tak samo jest ze sportem. Jeżeli młody człowiek ma predyspozycje, by uprawiać dyscypliny siłowe, szybkościowe, techniczne czy wytrzymałościowe, powinien być w tym kierunku prowadzony. Zamiast rozwijać wrodzone predyspozycje ucznia, tłamsi sie je poprzez przymusową naukę przedmiotów, które go nie interesują, nie pasjonują i nie lubi ich. Chory system, spaczona mentalność, nieszczęście dla najmłodszych. Podsumowując, trzeba być naiwnym, żeby stwierdzić, że szkoła przygotowuje młodych ludzi do dorosłego życia.

Zinstytucjonalizowana edukacja jest tak nieefektywna, niepraktyczna, że szaleństwem jest wysyłać dzieci do szkół. A jednak jest to praktykowane przez większość ludzi.

Każda czynność, fach, zawód czy sport skrywa w sobie wiele uniwersalnych i ponadczasowych wartości. Nasze działania i podjęte akcje mogą mieć głębszy sens, ale nie muszą. Wszystko może być zwyczajne albo niezwykłe. Sport wyczynowy wsparty rozwojem osobistym jest najlepszym narzędziem do przygotowania młodych ludzi, nie tylko do wznoszenia się na wyżyny zdolności motorycznych, mentalnych i technicznych, ale przede wszystkim jest podstawą, na której możemy wznosić się na szczyty w każdej dziedzinie życia.

Fragment książki Obsesja doskonałości. Profesjonalne przygotowanie motoryczne i mentalne w sportach wyczynowych.
Dowiedz się więcej na www.obsesjadoskonalosci.com

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.