Pojawił się w ostatnim czasie film na Netflixie, The Game Changers, który dosadnie pokazuję przewagę diety roślinnej nad dietą tradycyjną, zawierającą produkty odzwierzęce 🍳🥩🍗🍖🥓
Dowiadujemy się że wyrzucając z diety mięso, nasza wydolność, wytrzymałość i siła ulegną poprawię, jak i sama regeneracja będzie na dużo lepszym poziomie.
Podane są przykłady kilku sportowców światowej klasy, oraz liczne dowody które mają nas przekonać do zmiany żywienia. 🍏🍌🥦🥑🌽
Dla przeciętnego odbiorcy może się wydawać to wszystko bardzo wiarygodne. 
Po obejrzeniu dokumentu, można więc odnieść wrażenie że to jedyna słuszna droga, a progres sportowy jest tak oczywisty jak wyższość fasoli nad stekiem wołowym.

Jak jest na prawdę? 
Czy rzeczywiście źródło protein, czyli budulca da nam 30% więcej siły, a wypicie szklanki soku z buraka przed treningiem zwiększy wydolność o 30%? A może zjedzenie burito z fasolą spowoduję, że Twoje libido wzrośnie o kilkaset procent? Przykłady są absurdalne, wyssane z palca i nie ma ją żadnego, powtarzam ŻADNEGO przełożenia na prawdziwe życie. Twórcy filmu grają nie czysto i sprawnie manipulują widzem. 

Kolejne przykłady? Choćby przyrównania jajka z boczkiem, steku wołowego do burgera.
Oczywiste zagranie obrońców tłuszczów roślinnych, czyli przyrównanie tłuszczów nasyconych do tłuszczów trans- jakoby były dokładnie tym samym rodzajem kwasów tłuszczowych. To nic że trans powodują choroby sercowo naczyniowe, i setki innych chorób, a tłuszcze zwierzęce nie mają z tym nic wspólnego. 
Oczywiście, jeśli jemy wołowinę albo każde inne mięso przypalone na oleju rzepakowym, podaną z mieszanką sosów to zmienia postać rzeczy, ze zdrowego produktu mamy coś co rzeczywiście zaczyna nam szkodzić. Równie dobrze możemy powiedzieć że dziki łosoś jest nie zdrowy i rakotwórczy, jeśli przypalimy go na patelni. 
Zgodzę się że przypalone mięso przestaję być zdrowe, ale przecież nikt nie karze smażyć w wysokiej temperaturze na olejach które się do tego nie nadają. Mamy kilka innych obróbek termicznych które są zdrowsze. Podobnie sprawa wygląda z cholesterolem zawartym w tłustszych kawałkach mięsa czy jajkach- jeśli nie poddamy go zbyt wysokiej temperaturze to nie stanowi dla nas zagrożenia, a wręcz działa pozytywnie dla naszych hormonów, komórek czy mózgu. 

Jak jest nasza natura? 🧬
Po pierwsze nie jesteśmy z natury roślinożercami, jak to próbuje się wmówić poprzez uzasadnienie naszego uzębienia. Nie ma w naszym żołądku bakterii, które potrafią trawić np. celuloze, i nie mamy 4 komór jak w przypadku krowy. Nie jesteśmy również tylko mięsożerni, ponieważ potrzebujemy min. błonnika do prawidłowego funkcjonowania. 
Jesteśmy więc z natury wszystkożerni. Potrafimy sobie przetworzyć sobie pokarm, w przeciwieństwie do zwierząt, którym służą tylko zęby i soki trawienne. Porównywanie więc nas do zwierząt roślinożernych jest mówiąc krótko- słabe. 
Bliżej nam do drapieżników, potrzebujemy jednak spożywania produktów roślinnych, aby dbać o prawidłowe trawienie i kondycje mikroflory naszych jelit. 

Czy jesteśmy w stanie przetrwać bez mięsa, i dobrze się czuć a nawet wygrywać mistrzostwa? 
Oczywiście że tak, ale nie jest to takie proste jak przedstawia się to w dokumencie. 

I nie chodzi tutaj tylko o dostarczanie białka, ale przede wszystkim o mikroelementy.
Przeciętna osoba nie ma pod ręką dobrego dietetyka i kucharza jak sportowcy przedstawieni w filmie. Przeciętna osoba z reguły nie wie jak komponować posiłki aby zadbać o odpowiedni aminogram, który jest konieczny do prawidłowej syntezy białek mięśniowych.  
Nie zawsze wie że decydując się na wprowadzenie diety w całości roślinnej, należy zadbać o prawidłową suplementację, przede wszystkim metylowanej witaminy B12, której nie dostarczymy wraz z produktami roślinnymi. Nie istnieje bowiem produkt roślinny, który bez wzbogacenia zawierałby jakąkolwiek istotną ilość aktywnej witaminy B12. 
Diety wege są przeważnie zasobne w kwas foliowy, co może maskować hematologiczne objawy niedoboru tejże witaminy. Przez to niedobór b12 może pozostać niewykryty do momentu pojawienia się negatywnych objawów. 
Kolejna kwestia o którą trzeba zadbać, o której często się nie mówi to odpowiednia ilość kwasów tłuszczowych EPA i DHA, których również nie uświadczymy w produktach roślinnych. 
W produktach roślinnych żelazo występuje w formie niehemowej, czyli znacznie gorzej przyswajalej. Zaleca się więc by zapotrzebowanie na dietach roślinnych zwiększyć dwukrotnie. Zapotrzebowanie na żelazo wynosi wtedy dla kobiety ok 30 mg, a dla mężczyzn 15 mg. Sporo żelaza mają pestki dyni, sezam, mak czy strączki. Podkreślić jednak należy, że spożycie ich w formie nieprzetworzonej zmniejsza ich przyswajalność do minimum z powodu związków antyodżywczych.

Nie mówię że dieta wege jest zła, jest po prostu bardziej wymagająca, zarówno dla osoby która ją komponuje jak i osoby która ją stosuję. 

Ktoś może powiedzieć, no ale chyba warto skoro przedstawieni w materiale sportowce osiągają mistrzostwa⁉️ 
Po pierwsze sportowców których tam widzimy jest kilku, no może kilkunastu. Co z innymi atletami- na dietach tradycyjnych którzy również robią z roku na rok progres, i jest ich tysiące? 

Po drugie nie wiemy jak ci przedstawieni w filmie jedli wcześniej, bo nie jest to powiedziane. Jeśli jedli „tradycyjną dietę” + syf, to oczywistym jest fakt że teraz, gdy są wege i znacznie bardziej dbają o swoją dietę, stosując produkty wysokiej jakości, niskoprzetworzone, bio, to będą czuli się lepiej. Nie dlatego że odstawili mięso, ale podejmują dużo bardziej świadome wybory w obrębie całego menu. �Jeśli ktoś jest na diecie tradycyjnej zawierającej mięso, ale dodatkowo regularnie posiłkuje się fastfodami, słodyczami i nagle oczyści swoją dietę to naturalną koleją rzeczy są lepsze wyniki sportowe, szybsza regeneracja, lepszy sen, lepsze samopoczucie, lepsze wyniki badań. 

Istotne w tym wszystkim również jest to jak wygląda trawienie tych osób. Jeśli mają przykładowo niedokwaszony żołądek, to już jest podstawa do tego aby dużo gorzej trawić mięso. I nagle się okazuję że zjedzenie startego jabłka z ryżem, jest znacznie „lepsze” i „daję energię”. Nie dlatego że mięso jest złe, tylko że wymaga od nas prawidłowego trawienia, i nie jest po to aby dawać nam energię tylko dostarczać budulec- do odbudowy tkanek i regeneracji. 
Oczywiście w całym trawieniu również kluczową rolę mają jelita-min. ich szczelność i mikroflora. Dlatego powinniśmy zadbać o te podstawy związane z trawieniem + dostarczać odpowiednią ilość błonnika, i nie ma problemów z odpowiednim trawieniem mięsa i czerpania z niego korzyści.

Nie musisz być więc wege żeby uzyskać najlepsze efekty, musisz jednak być świadomy odpowiedniego udziału zdrowych tłuszczów w diecie, węglowodanów i białka dobrej jakości. Robić badania, nie dopuszczać do braków kluczowych mikroelementów, dbać o trawienie poprzez dokwaszanie żołądka i stosowanie pro/prebiotyków. I nie tyczy się to tylko wyników sportowych, ale również szerokopojętego zdrowia. 

O autorze